Przejdź do głównej zawartości

Posty

Udany łikend

Znakomitą większość sobotniego popołudnia Ponury spędził rozkoszując się towarzystwem Wszechwiedzącej, przepłukując zmęczone organy mowy znakomitym produktem fermentacji alkoholowej słodu z dodatkiem chmielu. O czym były prowadzone rozmowy Ponury nie zamierza informować świata w żadnej formie, gdyż raz, że obiecał milczenie w tych tematach (a było ich wiele) a dwa, że nie będzie się narażal na odwet ze strony Wszechwiedzącej upubliczniając pewne fakty, które zostały omówione, gdyż musiałby dobrowolnie udać się na leczenie klimatyczne do kraju w którym nie praktykuje się ekstradycji a i wtedy nie miałby pewności swego bezpieczeństwa. W końcu to Wszechwiedząca. Przy okazji Ponury dowiedział się, iż do grona osób śledzących jego zmagania z rzeczywistością należy równiez Wszechwiedząca, co mocno połechtało jego próżność. Spotkanie, jak już się Ponury pochwalił, przebiegło w radosnej atmosferze, którą zapoczątkowało zdarzenie, którego Ponury absolutnie się nie spodziewał. Zamawiając produkt...

Jak nie lubisz, to nie połykaj

Do licznych przywar i mankamentów w dniu wczorajszym Ponury dostał, poniekąd do kompletu, spory ból gardła. Padła nawet sugestia, że to może być męska grypa, ale sama nazwa wskazuje, że Ponurego ta choroba nie dotyczy. Przypadłość sprawiła, że Ponury stał się... ponury i gburowaty jeszcze bardziej niż zwykle co i tak nie miało wpływu na jego otoczenie. Ponury podjął leczenie domowymi sposobami, czyli płukanie gardła woda z solą. Himalajską. Taka fanaberia. Fanaberie Ponurego zazwyczaj kończą się źle i jakżeby inaczej, płukane gardło roztworem tejże luksusowej soli, uprzejmie przepuściło odrobinkę lekarstwa. Ponury skrzywił paszczękę, co jest wyczynem, gdy w paszczęce znajduje sie sporo luksusowego roztworu i pozwolił tej odrobince na bliższe zapoznanie z żołądkiem. Co mu będzie żałował, niech też coś z tej kuracji ma. W końcu Ponury czasami ma gest. Żołądek, którego zawartość miała w składzie głównie kwas i jedną zupkę krem z pieczarek (Ponury osobiście zalał zawartośc torebki wrzątkie...

Ponury marudzi

Ponury doszedł do wnisku, że ma serdecznie dość kilku zagadnień swojego życia codziennego. Po pierwsze, Ponury ma serdecznie dosyć codziennych dojazdów do Większego Miasta, raz że zajmuje to sporo czasu a dwa, że kosztuje bardzo konkretne pieniądze. Pieniędzy i poczucia własnej wartości Ponury od zawsze ma w deficycie. I paląca potrzeba rozwiązania tego problemu wybiła Ponurego ze zwykłego stanu odrętwienia i wymusiła nieplanowany wysiłek umysłowy i fizyczny. O rezultatach tych zmagań Ponury wypowie się w terminie poźniejszym. Po drugie, Ponury ma serdecznie dosyć mimozowatych dziewczynek, które trwonią czas na oglądaniu bzdurnych seriali, ślepo wierzą internetowym Guru-Od-Spraw-Wszelakich, instagramowym influłencerom (czy jak się ta banda sponsorowanych laluni nazywa) i czują się utytułowane do otrzymywania wszystkiego, czego tylko zapragną bez najmniejszego wysiłku ze swojej strony. Szlag Ponurego trafia, że w większości przypadków trafia właśnie na takie i potem jest mu źle, bo zno...

Dialogi ze swoim ja

- Ponury, nie śpij! Nie śpij, mówię! Masz co ogarniać, sam mam robote odwalać- piskliwy głosik przerwal Ponuremu stan zawieszenia w próżni. Ponury potrzebował takiego stanu, chwili-bez-myślenia-czy-analiz. Płaskiego encefalogramu. Wejścia do małej bańeczki i separacji od świata. Bo świat Ponurego nie rozpieszcza. - Rozum, weź się odwal, dobra?! - burknął Ponury. - Co tu jest jeszcze do rozkiminiania? Z Matematyką nie pogadasz, cyferki nie kłamią i to jedyna słuszna droga. Dobrze o tym wiesz... - doburczał Ponury, z irytacją gnąc karteczkę z wyliczeniami i ciskając ją w kąt apartamentu. - No tak, ale to jednak pewne ryzko jest. Jak się nie uda, to będzie bardzo kiepsko - Rozum najwyraźniej był w nastroju do Dyskusji-I-Polemik, co tylko pogłębiało irytację Ponurego, którego od tego myślenia i analizowania zaczynała boleć głowa. - Toteż. Rozum, zamknij się łaskawie i jutro proszę o pełną wydajność w pracy. Dzisiaj pod tym względem dałeś ciała jak rzadko, wiesz? I dogadaj się z Koncentracj...

Znaj proporcjum, Mocium Panie

Ponury nie zna umiaru nie tylko w sprawach jedzenia i picia czy zajęć w małych podgrupach. W pracy również przegina a potem jest zdziwiony, żę coś mu odnóża górne szwankują. Dzień zaczął się dość niewinnie, Ponury dotarł do pracy, wyraził uprzejme zainteresowanie absencją Nowej-Koleżanki, która według wersji oficjalnej się pochorowała z przepracowania (prywatnie Ponury jest przekonany, że to skutki uboczne jego piątkowej wizyty i odmowy spożycia talerza pomidorowej), i przez blisko 20 minut konwersował (trudne słowo) z Specjaliską-Od-Technologii, która wzbogaciła jego zestaw roboczy o nowe końcówki (dla szczególnie zainteresowanych:do lutownicy). Uzbrojony w nowiutkie narzędzia Ponury przystąpił do swoich obowiązków i szlo mu tak ładnie, że o mały włos nie przegapił przerwy i tym samym szansy na dotlenienie. Gdzieś tak w okolicach południa do Ponurego podeszła Koleżanka-Od-Chlebka-Czosnkowego i po wygłoszeniu serii komplementów pod adresem Ponurego, poprosiła go o pomoc w modyfikacji p...

Wyczerpujący weekend

Ponury jest w pełni świadomy, że mocno zaniedbał relacjonowanie w Przesadniku, ale ostatnie dni swoją intensywnością doznań wyczerpały już mocno nadwątlone przez wyprawy na Kojocie zapasy energii. Orócz tego Ponury ma Poważną-Decyzję do podjęcia i musi dokładnie rozważyć wszystkie za-i-przeciw-i-możliwe-że, do czego nie jest przyzwyczajony. Koniec minionego już-prawie-że-tuż-za-rogiem tygodnia dostarczył Ponuremu wielu powodów do radości jak i sprowadził go na ziemię, co Ponuremu było bardzo potrzebne, gdyż zaczęło mu się wydawać Że-Kimś-Jest-I-Ma-Znaczenie. Ale po kolei. Piątek. Po pracy Ponury podążył na Kojocie do Nowej-Koleżanki na... herbatkę. I oglądanie potencjalnego miejsca zamieszkania w Większym-Mieście. Należy zaznaczyć, iż Ponury musiał pokonać szereg wewnętrznych oporów i uprzedzeń, gdyż Nowa-Koleżanka, oprócz funkcji Przewodniczącej-Klubu-Faworyzowania-Ponurego, swym zachowaniem sprawia wrażenie, jakby Chciała-Czegoś-Więcej. Wrażenie to na Ponurym sprawia regularnie i ...

Romanse w pracy - odsłona druga.

Wczoraj Ponury dotarł do willi spocony, lekko przewiany i z nogami odmawiającymi współpracy i stanowczo odmówił współpracy ze światem, waląc się w łóżko jak kłoda. O zwykłej porannej porze budzik niezawodnie podnósł alarm, który równie skutecznie podniósł Ponurego. - Coś bym jeszcze pospał... - wysapał Ponury w stronę biurka, które jak łatwo przewidzieć, nie raczyło odpowiedzieć. - No dobra, kawa, prysznic i jakoś damy radę - monologował Ponury, odzyskując kontrolę nad kończynami i głową, która w jakiś niewytłumaczalny sposób ciągnęła w stronę poduszki. Ponury zrobił sobie kawy, osuszył duszkiem pól kubka i polazł spłukać z siebie pył szos, pot i resztki snu (z tym Ponuremu akurat nie wyszło, jak zawsze). Nieco przytomniejszy przyodział się w swoim ulubionym stylu czyli bojówki + jakaś-metalowa-koszulka-lub-nna-byle-czarna i wraz z Kojotem udał się do pracy. Im byli bliżej, tym nastrój Ponurego się pogarszał - każda upływająca minuta przybliżała go do Jazdy-Powrotnej-Na-Kojocie. I Ponu...